wtorek, 11 grudnia 2012

Z pustego się przelewa


Co jest prawdziwe, a co nie istnieje. Skąd mogę mieć pewność, że to, co widzę jest realne? Czasem to, czego nie widać, jest prawdziwsze niż to, na czym siedzę. Ostatnio mam wrażenie, że to, co istnieje naprawdę to PUSTKA.
Zamykam oczy, oddycham i jestem w niej. Tam jest wszystko, ale też nie ma niczego. Znika to, co mnie otacza, moje ciało i jego przygody przestają mieć znaczenie, bo pochłania mnie COŚ, przenika, sprawia, że staję się niewidzialna, bez formy, niemal eteryczna. I wtedy wiem, czuję, że TO nienazwane istnieje. Nie ma niczego więcej. Jest tylko TO,  a wszystko inne to fantazje chorego umysłu, który w pewnym momencie znudzony tym, że ma WSZYSTKO zaczął tworzyć jeszcze więcej.

Przychodzi moment, gdy otwieram oczy i zaskakuje mnie realność podłogi, ciała, pokoju, głosów zza ściany. Patrzę na swoje ręce i nogi jakbym widziała je po raz pierwszy. Jak to możliwe, że przed chwilą coś innego było prawdziwe, a teraz już pojawia się inny świat, równie realny? Za każdym razem tak samo zaskakują mnie kształty, zapachy, smaki, ciężar własnej głowy.

Nie potrafię jeszcze pojąć jak to możliwe, że PUSTKA może być tak PEŁNA, że aż się z niej przelewa?

Zamykam oczy – nie potrzebuję robić nic innego, tylko BYĆ.
Otwieram oczy – pojawiają się obowiązki, oczekiwania, emocje, jedzenie, ludzie, zwierzęta, niebo, pieniądze, ciepło, zimno.

Zamykam oczy – prawda.
Otwieram oczy – fałsz.

Przy każdym mrugnięciu oczu, kiedy powieki opadają, a rzęsy dotykają skóry, przypominam sobie o prawdzie.
Kiedy powieki wędrują ku górze, często wpadam w kłamstwo.

Mówią, że zdrowy człowiek mruga średnio 10-20 razy na minutę. Tyleż samo razy na minutę mogę zanurzyć się w PUSTYM, które wypełnia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Aloha! Niech ta przestrzeń posłuży Twojej duszy, Twojemu sercu i zachęci do bycia blisko siebie :-)