Co jest prawdziwe, a co nie istnieje. Skąd mogę mieć
pewność, że to, co widzę jest realne? Czasem to, czego nie widać, jest
prawdziwsze niż to, na czym siedzę. Ostatnio mam wrażenie, że to, co istnieje
naprawdę to PUSTKA.
Zamykam oczy, oddycham i jestem w niej. Tam jest wszystko,
ale też nie ma niczego. Znika to, co mnie otacza, moje ciało i jego przygody
przestają mieć znaczenie, bo pochłania mnie COŚ, przenika, sprawia, że staję
się niewidzialna, bez formy, niemal eteryczna. I wtedy wiem, czuję, że TO nienazwane
istnieje. Nie ma niczego więcej. Jest tylko TO,
a wszystko inne to fantazje chorego umysłu, który w pewnym momencie
znudzony tym, że ma WSZYSTKO zaczął tworzyć jeszcze więcej.
Przychodzi moment, gdy otwieram oczy i zaskakuje mnie
realność podłogi, ciała, pokoju, głosów zza ściany. Patrzę na swoje ręce i nogi
jakbym widziała je po raz pierwszy. Jak to możliwe, że przed chwilą coś innego
było prawdziwe, a teraz już pojawia się inny świat, równie realny? Za każdym
razem tak samo zaskakują mnie kształty, zapachy, smaki, ciężar własnej głowy.
Nie potrafię jeszcze pojąć jak to możliwe, że PUSTKA może
być tak PEŁNA, że aż się z niej przelewa?
Zamykam oczy – nie potrzebuję robić nic innego, tylko BYĆ.
Otwieram oczy – pojawiają się obowiązki, oczekiwania,
emocje, jedzenie, ludzie, zwierzęta, niebo, pieniądze, ciepło, zimno.
Zamykam oczy – prawda.
Otwieram oczy – fałsz.
Przy każdym mrugnięciu oczu, kiedy powieki opadają, a rzęsy
dotykają skóry, przypominam sobie o prawdzie.
Kiedy powieki wędrują ku górze, często wpadam w kłamstwo.
Mówią, że zdrowy człowiek mruga średnio 10-20 razy na
minutę. Tyleż samo razy na minutę mogę zanurzyć się w PUSTYM, które wypełnia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Aloha! Niech ta przestrzeń posłuży Twojej duszy, Twojemu sercu i zachęci do bycia blisko siebie :-)